Paradoks idealnego ciala do sesji buduarowej

Kobiety, które piszą do mnie przed sesją, często zaczynają od tego samego zdania: muszę najpierw schudnąć. Albo: poczekam, aż moje ciało będzie lepiej wyglądać.

Rzadko kiedy mówią to wprost. Częściej dają do zrozumienia. Ale przekaz jest ten sam — moje ciało jeszcze nie jest gotowe.

I tu zaczyna się paradoks, o którym chcę napisać. Bo to przekonanie dotyczy nie tylko kobiet, które uważają się za grube. Dotyczy również tych, którzy ćwiczą regularnie, mają wyraźną muskulaturę, wkładają w swoje ciało mnóstwo czasu i wysiłku. One też przychodzą i pytają: czy ja się w ogóle nadaję na taką sesję?

Dwa końce tego samego kijka

Z jednej strony — kobieta, która widzi w lustrze obwisły brzuch, rozstępy, biodra, które zajmują za dużo miejsca. Mówi sobie: sesja buduarowa jest dla kobiet z pięknym ciałem. Ja nie spełniłam tych wymagań. Muszę najpierw coś zmienić.

kobieta z kawą przy oknie podczas sesji buduarowej

Z drugiej strony — kobieta ktora cwicza, dba o diete, ma wyrazne miesnie. Ona również przychodzi z wątpliwością. Tylko inaczej sformułowana: czy ja nie będę wyglądać zbyt męsko? Czy sesja buduarowa jest dla mnie — dla kogoś tak wysportowanego? Czy to nie będzie wyglądać sztucznie?

Dwa różne ciała. Dwa różne powody wątpliwości. I jeden wspolny mianownik — przekonanie ze istnieje jakies jedno wlasciwe cialo do sesji buduarowej. I że moje nie jest tym ciałem.

Skąd się bierze to przekonanie?

To nie jest przypadek i to zdecydowanie nie jest wada charakteru tych kobiet. To efekt lat patrzenia na konkretny typ ciała w reklamach, magazynach i mediach społecznościowych.

Sesja buduarowa przez lata była kojarzona z określoną estetyką — szczupłą sylwetką, gładką skórą, profesjonalną modelką. I choć ta estetyka powoli się zmienia, obraz, który kobiety mają w głowie, wciąż pochodzi z tamtego wzorca.

Kiedy mówią sobie, że moje ciało nie jest gotowe, tak naprawdę mówią: moje ciało nie wygląda jak te zdjęcia, które widywałam przez ostatnie dwadziesiąt lat.

To nie jest ocena rzeczywistości. To jest efekt porównań z obrazami, które przez lata definiowały, co jest piękne, a co nie.

Dlaczego paradoks jest ważny

Pracowałem z kobietami w bardzo różnych rozmiarach i kondycjach fizycznych. I za każdym razem — naprawdę za każdym — w momencie pokazu zdjęć widziałem to samo. Zaskoczenie. Nierzadko zy w oczach. I zdanie: Nie wiedziałem, że mogę tak wyglądać.

sesja buduarowa, kobieta o atletycznej budowie ciała topless

Nie dlatego, że zdjęcia kłamią. Dlatego, że w fotografii buduarowej chodzi o coś innego niż o utrwalenie niedoborów. Chodzi o znalezienie tego, co jest — i pokazanie tego z klasą i czułością.

Co tak naprawde decyduje o tym jak wygladasz na zdjeciach

Nie twoje ciało. Przynajmniej nie w takim stopniu, w jakim myślisz.

To, co decyduje, to światło, kadr, pozowanie i — przede wszystkim — to, czy czujesz się bezpiecznie i swobodnie z osobą, która trzyma aparat.

Kobieta z nadwagą, która się śmieje i jest obecna w kadrze, wygląda na piękniejszą niż kobieta-modelka, z sylwetką, która jest spięta i zamknięta w sobie. To nie jest opinia, ale fakt, który potwierdzam przy każdej sesji.

Fotogeniczność to nie kwestia ciała. To kwestia zaufania i obecności

Zanim zrobimy pierwsze zdjęcie — rozmawiamy. Pierwsza stylizacja jest zawsze najbezpieczniejsza. A tempo sesji dostosowuje się do Ciebie, nie do harmonogramu.

Cialo jako pretekst

Jest jeszcze jedna warstwa tej historii, o której rzadko mówi się wprost. Zrzucanie winy na ciało jest często łatwe. Łatwiejsze niż przyznanie się do tego, co naprawdę stoi za odkładaniem sesji.

Bo prawdziwy strach rzadko dotyczy ciała. Częściej dotyczy oceny — tego, że ktoś nas zobaczy i uzna, że nie jesteśmy wystarczający. Dotyczy obawy, że wypadniemy źle. Albo po prostu dyskomfortu, który jest nieuchronny gdy robimy coś po raz pierwszy z osobą, której jeszcze nie zna

Powiedzenie „muszę schudnąć” jest bezpieczniejsze niż przyznanie się: boję się, że nie będę wystarczająca.

Cialo jest konkretne. Można je zmierzyć, zważyć, poprawić. Lek przed oceną jest trudniejszy do uchwycenia i jeszcze trudniejszy do przyznania przed sobą.

Do tego dochodzi jeszcze coś innego. Media od lat wmawiają nam, że życie powinno być przyjemne, łatwe, pozbawione dyskomfortu. Nowe doświadczenia są pakowane w obietnice bezpieczeństwa i komfortu. Wejdź w swoją strefę komfortu. Zadbaj o siebie bez wysiłku.
Tymczasem sesja buduarowa — jak każde prawdziwe doświadczenie, które coś zmienia — wiąże się z pewnym dyskomfortem. Szczególnie za pierwszym razem. Nowe miejsce, nieznany fotograf, robienie czegoś, czego nigdy wcześniej nie próbowałam. To jest normalne, że trochę boli.

Bez dyskomfortu nie ma rozwoju. Kobiety ktore to wiedza — i przychodzi mimo to — wychodza z sesji z czyms, czego zadna dieta im nie da.

Nie ma idealnego ciala do sesji buduarowej

Jest tylko Twoje ciało. Teraz. Takie, jakie jest.

I to właśnie jest punkt wyjścia — nie punkt docelowy, do którego trzeba dotrzeć, zanim będzie można przyjść na sesję.

Kobiety, które do mnie przychodzą, nie są gotowe dlatego, że mają idealne ciało. Sa gotowe dlatego ze postanowily zrobic cos tylko dla siebie. To jest jedyny warunek.

Chcesz porozmawiać?

Działam w Toruniu, Bydgoszczy i Inowrocławiu. Każdą sesję zaczyna się od rozmowy — bez zobowiązań, bez presji. Napisz do mnie na Instagramie @zmyslowaty albo umów się na rozmowę.


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *